Co zrobić, gdy uczestnicy warsztatu zamiast swoich przemyśleń przynoszą treści z ChatGPT?
Prowadziłem warsztat ze studentami nad strategią wprowadzenia na rynek ich rozwiązań badawczych. Mieli przygotować mapę wartości dla konkretnej grupy użytkowników i przesłać mi propozycje kilka dni wcześniej.Kiedy zobaczyłem materiały, od razu rozpoznałem styl AI. Zezłościłem się. Jak to skomentować? Jak z tym pracować?Trudno mi było traktować poważnie rozwiązania wygenerowane przez AI, które miały średni sens. Jednocześnie nie chciałem zawstydzać studentów.Podczas warsztatu powiedziałem wprost: mam wrażenie, że te materiały przygotowało AI. Czy mam rację?Miałem. Ale napięcie w grupie spadło. Powiedziałem, że nie mam nic przeciwko używaniu AI, szczególnie gdy nie wiedzą, jak zacząć. To dobry punkt wyjścia. Potrzebna jest jednak weryfikacja - czy wynik tworzy wartość, czy tylko zestaw pasujących do siebie słów.Mieliśmy dobrą rozmowę. Doszliśmy do wartościowych wniosków.Wnioski dla mnie jako konsultanta:Nie uniknę treści generowanych przez AI, które uczestnicy podają jako własne.Mogę im dać dwie rzeczy: po pierwsze - pokazać, że jestem z tym ok. Po drugie - wspierać w przekształceniu tego strumienia słów w coś związanego z ich doświadczeniem i praktyczną wartością.Kiedyś ludzie przepracowywali treści mentalnie podczas przygotowań. Teraz ten proces trzeba przenieść na warsztat.Czy w dobie AI rolą facylitatora staje się wsparcie ludzi w przetworzeniu treści AI podczas wspólnej pracy?